Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

8.5.17

Z hukiem wywarzam drzwi-To ja!

Ja wiem...miałam wrócić. Ale sprawy się pokomplikowały.
Powiem tylko jedno - życie potrafi dać człowiekowi w kość. Ale grunt to się podnieść i iść dalej.Nikomu nie życzę tego, co mi się przydarzyło, ale każdemu życzę takich ludzi, jakich spotkałam ja. Nie rozpisuję się , tylko mówię, że wracam - z nowym zapałem i odmieniona.
Chyba lepsza.
Na pewno lepsza.

Greenie , a od teraz także Wiska :).


15.10.16

Kryzys książkocholika - czyli co było, jak mnie nie było

book, encyclopedia, words
Bardzo długo mnie tu nie było - ponad miesiąc się uzbierał. Wiem, wiem, hańba mi za to, bo w blogosferze takie sytuacje miejsca mieć nie powinny...
Nie będę nic ukrywać, ani kłamać - po prostu nie miałam chęci i siły na czytanie, a tym bardziej pisanie czegokolwiek. Od początku września przeczytałam tylko "Dziady", bo to lektura i jestem z siebie mega niezadowolona. Przyszłam do drugiej klasy liceum plastycznego z radosną myślą,że skoro teraz będę miała tylko matmę, polski i angielski + przedmioty artystyczne , to będę miećw brud czasu na czytanie. Cóż,rzeczywistość postanowiła wymierzyć mi siarczysty policzek...
Na początku września dostaliśmy informację, że musimy zorganizować wystawę poplenerową , na którą mamy miesiąc. Miesiąc na przerobienie zdjęć (jest nas 23 w klasie,a sala komputerowa ma jakieś 12 kompów , więc zajmuje to 2 razy więcej czasu), wydrukowanie ich, oczyszczenie sali (dostęp do niej mamy tylko w wybrane dni , których są 3), powieszenie prac, przygotowanie katalogu,plakatu,ulotek,pocztówek, na nagłośnienie tego wydarzenia, napisanie scenariusza uroczystości, przygotowanie cateringu i kwiatów...
Już samo to potrafi nieźle przytłoczyć. Ale najwidoczniej życiu jeszcze było mało. Zlecono nam organizację otrzęsin pierwszej klasie na początku października.Świetnie, Dodatkowo , przez brak wielu przedmiotów ogólnokształcących zaczęto mocno naciskać na nas artystycznie. Miesięczna z rysunku i malarstwa, cotygodniowa porcja (conajmniej 10) szkiców + projekty oraz realizacje związane z wybraną realizacją, 
To wszystko kończyło się tym, że mimo iż lekcje kończyłam o 14-15 i tak zostawałam do 17 po lekcjach,żeby to jakoś ogarnąć i po powrocie do domu nie miałam nawet siły patrzeć na książki. Weekendy wypełniałam uzupełnianiem braku snu oraz pracą nad dosłownie wszystkim, Naprawdę-jeśli decydujesz się na szkołę plastyczną musisz dokładnie określić poziom swojej siły i determinacji.
Na szczęście już jest po otrzęsinach,wystawa za dosłownie cztery dni, więc wracam na dobre tory. Wiadomo-pracy i tak będzie dużo ,ale powoli wbijam się w nowy rytm i wczoraj udało mi się przysiąść do książki i wtedy właśnie przypomniało mi się, od jak dawna tu nie pisałam.
Zawaliłam sprawę z blogowaniem ostatnimi czasy, ale powoli się podnoszę i myślę, że strona zacznie funkcjonować jak dawniej. Nie obiecuję jednak, że w każdym poście znajdzie się mój rysunek, z racji tego, że szkice/miesięczne i miliony innych zadań wyczerpują mnie plastycznie.
Greenie pozdrawia i obiecuje poprawę oraz znajdowanie czasu na czytanie ! Do następnej notki!

5.8.16

#123 Nevermore.Cienie-Kelly Creagh

Drugi tom książki “Nevermore: Kruk”, gotyckiego romansu opartego na twórczości Edgara Allana Poego.

Varen zniknął. Schwytany w pułapkę koszmarnej rzeczywistości, gdzie chore sny Edgara Allana Poego stają się jawą, znajduje się poza zasięgiem żywych i umarłych. Ale Isobel nie zgadza się go porzucić. Rusza do Baltimore, by odnaleźć Reynoldsa, tajemniczego mężczyznę, który co roku spełnia toast na grobie pisarza i który w ciągu ostatnich miesięcy oszukiwał ją i zwodził. Tylko on ma klucz do innego świata...

Kiedy Isobel znajduje wreszcie przejście, odkrywa, że miejsce, w którym przebywa Varen zdążyło się zmienić. Pełen bólu i przerażających istot świat zamieszkują teraz również stworzenia, które zrodziły się w pełnym gniewu umyśle chłopaka. Miłość przemienia się w nienawiść, radość w smutek, śmiech w płacz. Stając naprzeciw Varena, Isobel zaczyna rozumieć, że jej ukochany stał się jej największym, śmiertelnym wrogiem.


Poprzednia część Nevermore pomimo swej prostoty i mogłoby się wydawać ogranej historii miłosnej zostawiła mnie z masą pytań i zaintrygowała osobliwą aurą mroku i tajemnic wyłuskanych z zapomnianych dziś , ale wspaniałych utworów Poe'go. Autorka zmyślnie przekształciła różne wątki zaczerpnięte z dzieł poety w zupełnie nową, dostosowaną do dzisiejszych czasów historię o niespodziewanej miłości między popularną czirliderką, a wycofanym chłopakiem pogrążonym w świcie wytworów własnej wyobraźni. Można by to podciągnąć trochę pod przeróbkę "pięknej i bestii" , tylko , że w wydaniu light. Drugi tom trylogii, podobnie jak swój poprzednik obfituje w zawiłe zagadki, mrok, demony (których pojawienia się nie spodziewałam). Książka należy do tych "klimatycznych", które podbijają serca czytelników właśnie tym klimatem, który zamienia zwykłą historię miłosną w opowieść "z dreszczykiem".

- Wspomnienia – powiedział jakiś melodyjny głos za jej plecami. – To pajęczyny, w które łapie się umysł.
Ta część jest mocno skupiona wokół postaci Isobel - w sumie przoduje ona przez całą książkę. To, co najbardziej podoba mi się w powieściach pani Creagh to właśnie ta postać - autorka idealnie oddała każdą zmianę jaką wywołuje w tej "pustej blondynce" przyjaźń, a później miłość do chłopaka wkopanego do szkolnych podziemi popularności. Zaczyna dostrzegać, że ci "popularni" przyjaźnili się z nią , dopóki ona sama miała coś spektakularnego do zaoferowania. Znajduje bratnią duszę w outsiderce Gwen, którą pokochałam za jej charyzmę i bezpośredniość. Isobel przekonuje się, że faktycznie "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", gdyż to właśnie Gwen, która wcale nie powinna , staje u jej boku w najtrudniejszych momentach, a nie jej dawne BFF. 

Wiesz, co moja babcia mawiała o pocałunkach w czoło? – Przycisnął wargi do jej skóry tuż nad brwiami (…) – Mawiała, że to pocałunki zarezerwowane dla zmarłych.

Jeśli zaś chodzi o sprawę Varena, czyli opoki fabuły Nevermore, sprawy mają się coraz gorzej. Varen powoli traci własną osobowość, przygnieciony wagą decyzji jaką podjął (ta książka idealnie pokazuje, że jak zawiązujesz pakt z demonem , to chociaż spiszcie umowę, bo potem będzie cienko). Z każdym dniem jego serce coraz bardziej się rozszczepia, targane między miłością do Isobel, a nienawiścią podszeptywaną mu przez Lilith, która pragnie Varena i jego możliwości dla świecie. Uwięziony w dziwnym świecie między światem żywych, a umarłych może tylko obserwować wysiłki Isobel, która robi wszystko co w jej mocy, żeby go uwolnić. Tania historyjka miłosna? Może. Ale za to jak oprawiona! Kelly Creagh wplotła w to wszystko przedziwne porcelanowe Noki, stwory będące ucieleśnieniem mrocznej strony ludzkiej duszy, powołany, by niszczyć. Jednak czy aby na pewno wszystkie Noki są złe? Przecież ten wysłany do Isobel miał tyle okazji ją zabić, a zamiast tego pokazywał jej Varena...

Książka napisana jest lekkim, acz oryginalnym , nieco eterycznym językiem wprowadzającym czytelnika w mrok czający się w tajemnicach z przeszłości. Nevermore na pewno jest też pewnym hołdem dla twórczości Poego, która odgrywa tu ogromne znaczenie i dla kogoś, kto tę twórczość zna (dziękuję mojej polonistce!) opowieść nabierze zupełnie nowych , jeszcze ciemniejszych barw oraz przeniesie w świat snów i demonicznych paktów, przejść między światami oraz stawi przed nim dziwnego człowieka w kapeluszu , ukrywającego się za białym szalem, który stanie się głównym obiektem rozmyślań nad tym, czy każde zło jest w 100% złe. Ja świetnie bawiłam się przy tej lekturze, dialogi nie są wymuszone, a klimat książki sprawia, że jest "inna" i oryginalna mimo oparcia na wydawać by się mogło utartym schemacie miłości na zasadzie "Belli i Bestii".

Podsumowując, "Cienie" to dobra kontynuacja "Kruka" podtrzymująca atmosferę i poziom książki, wciąż krążąca wokół opowieści dawnego poety, przełamująca stereotypy i wprowadzająca w osobliwy nastrój , nieco nostalgiczny, gdyż mimo iż tak naprawdę w książce za dużo się nie dzieje, to czytając ma się wrażenia, że historia płynie wartko jak rzeka. Polecam czytać ją w deszczowe dni lub jako lekturę na jesienne wieczory - te dwie sytuacje tylko polepszą odbiór historii Isobel i Varena. Jeśli poszukujesz przyjemnej, pozornie lekkiej , ale ciekawej , intrygującej historii pełnej tajemnic i zabawnych ojców w przebraniach - ta książka jest dla Ciebie! Polecam z całego serca, gdyż mimo swej małej objętości "Cienie" usatysfakcjonowały mnie lepiej niż niejedno ceglaste tomiszcze.


★★★★★★

Tytuł Oryginału-Nevermore.Enshadowed
Liczba Stron-392
Gatunek - Fantasy/Literatura Młodzieżowa

3.8.16

#122 Martwy aż do zmroku-Charlaine Harris

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru: Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki. Przywódcy religijni i polityczni na całym świecie wyrazili już na ten temat swoje zdanie i jedynie mieszkańcy Bon Temps, małego miasteczka w Luizjanie, nie mogą się zdecydować, co o tym naprawdę myśleć.
Miejscowa kelnerka, Sookie Stackhouse dobrze wie, jak wygląda życie na marginesie społeczeństwa. Jako osoba posiadająca wątpliwy dar słyszenia myśli innych ludzi, przychylnie patrzy na integrację społeczną wampirów, a w szczególności na pewnego przystojnego 173-latka, Billa Comptona. Niestety, seria tajemniczych wydarzeń, które towarzyszą pojawieniu się Billa w Bon Temp,s wystawi otwartość Sookie na ciężką próbę.


Co mnie skłoniło do sięgnięcia po tę książkę? Cóż , stanęłam w bibliotece i nagle nabrałam ochoty na coś o wampirach... nie wiem, była to nagła potrzeba, taki czytelniczy szept w głowie (Greenie, słyszysz szepty, może to już pora?). Rozejrzałam się i mój wzrok padł na rząd szarych książek o dość osobliwych tytułach. Wzięłam pierwszą i gdy zobaczyłam na okładce wampirze kły nie zastanawiałam się długo. Nie nastawiałam się na zbyt ambitną lekturę, choć fakt, że na podstawie tej długiej jak Pretty Little Liars sagi powstał serial zaintrygował mnie. I cóż, muszę przyznać, że nie jest to lektura z górnej półki , ale zaspokoiła moją potrzebę, a nawet zaciekawiła, parę razy sprawiła, że się zaśmiałam i pokazała nieco inny obraz wampirów niż ten, który znamy ze "Zmierzchu".

Sięgając po tę książkę musicie wiedzieć,żeby nie nastawiać się na mega opowieść o wampirach pełną krwi, napakowaną akcją i intrygami. Oczywiście, główną rolę odgrywają tu uprzedzenia ludzi do wampirów oraz seria dziwnych zabójstw, pojawia się kilka zwrotów oraz wątków zaskakujących, ale poza tym jest to bardziej początek sagi o dziewczynie ze słabością do wampirzych mężczyzn, która w momencie wejścia w taki związek z nieświadomie komplikuje swoje życie.

Główna bohaterka, Sookie na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco pusta - blondynka otwarcie przyznająca się do swojej urody pracująca jako kelnerka i przyciągająca wzrok klientów. Jednak to tylko pozory-kobieta wie o świecie wampirów więcej niż ludzie wokół niej, jej babcia także , a wartością jaką pielęgnuje nader wszystko jest przyjaźń. Mam neutralny stosunek do jej postaci - obeszło mnie jej nieciekawe zachowanie, a to prawidłowe usatysfakcjonowało. Postacie drugoplanowe, choć nieco schematyczne i przewidywalne poprzez swoją ilość i różnorodność tworzą ciekawe tło , a niekiedy okazują się kimś zupełnie innym niż z początku się przypuszczało. Jeśli chodzi zaś o naszego wampira Billa , to chyba mój ulubiony bohater z tej książki. Autorka stworzyła złożoną, silną, niezależną i posiadającą zdolność czarnego humoru osobowość, w której nie sposób się nie zakochać jak Sookie. Bo pomimo zimnej i bladej otoczki nasz mężczyzna okazuje się o dziwo opiekuńczy, choć na swój...czasem kontrowersyjny sposób.


Świat wydał mi się nagle złym i strasznym miejscem, zamieszkanym przez same podejrzane istoty, wśród których wędrowałam niczym jagnię z dzwonkiem na szyi przez dolinę śmierci...

Jak już wspominałam, prócz wampirzego filaru sama fabuła ociera się o kryminał. Ktoś brutalnie zabija młode kobiety i głównymi podejrzanymi stają się wampiry, jako, że na ciałach ofiar znaleziono ślady ugryzień. Sookie i Bill chcą to wyjaśnić zanim padnie długo budowany spokój w relacjach wampir-człowiek. W tym celu zejdą do przysłowiowych "Podziemi" , a nasza bohaterka przekona się, że świat wampirów jest faktycznie tak fascynujący jak jej się wydawało, ale mroczny i okrutny, bezwzględny oraz skomplikowany, przez co jej miłość do Billa zostanie wystawiona na próbę. Autorka nie boi się przy tym opisywać zwyczajów wampirów, nawet tych, które mogą brzydzić czy odrzucać. Stworzyła parę własnych "właściwości" , które czasem bawią ,niekiedy odrzucają, ale koniec końców tworzą ciekawą , nieco "nowocześniejszą" wersję potomków drakuli.
Nie wiedziałem, czego pragnę, dopóki nie odkryłem, że mogę to stracić.
Mimo swej schematyczności, niezbyt rozbudowanej na zasadzie zagadek i tajemnic fabuły książka wciąga poprzez wartkość historii oraz lekki język. To taka książka , gdy poszukuje się czegoś mało ambitnego po naprawdę dobrej książce lub po ciężkim dniu, gdzie zmęczenie bierze górę i nie ma się ochoty skupiać i łączyć skomplikowanych wątków. Nie powala na kolana , raczej zostawia z poczuciem dobrej, acz nie ujmującej ani zmieniającej życie lektury. Nie umiem stwierdzić, czy bardziej mi się podobała, czy nie podobała. Znajduje się gdzieś na środku, pomiędzy, czyli nie wywołuje w czytelniku uniesień ani zbędnych złości. Lekka, szybka w czytaniu, niezbyt ambitna książka i wampirach.

Podsumowując, "Martwy,aż do zmroku" okazał się taki jaki oczekiwałam - bo się nie nastawiałam. Wiedziałam, że nie będzie to górnolotna książka, raczej jak porównanie kupnego jabłecznika do tego domowego - niby się zje, ale to nie to samo. Mimo to mogę śmiało polecić historię Sookie na gorsze dni, w te deszczowe , albo gdy poszukujecie czegoś do odetchnięcia. Na pewno sięgnę po następne tomy, z czystej ciekawości oraz gdy poczuję, że znów ma ochotę na coś o wampirach albo na coś niezajmującego. Cóż, to jedna z tych książek, którym może i należy dać niską ocenę , ale nie czuje się do nich nienawiści czy innych skrajnych odczuć.


★★★★★★
Tytuł Oryginału-Dead Until Dark
Liczba Stron-386
Gatunek - Literatura Współczesna\Paranormal Romance